Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 396 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Żeglować można i w postaci powiewania chustkami na molo

czwartek, 27 czerwca 2013 22:36

(Nowy wpis na  http://zapiskizkultury.blogspot.com/      )

 

       

       Niech także i mnie wolno będzie udział wziąć czynny w obrzędzie Dziadów. Mniej ważny jest czas, niemniej jednak w praktyce właśnie okazał się być dożywotnim.  Teraz zaś pozwolą państwo, że znów stanę się Alter Ego. Dzieje się coś bez przerwy, naprędce, jeszcze wczorajszego dnia człowiek nie ogarnął, a już jutro, gdy ty mkniesz sobie tranzytem przez przedświt jutra z przedwczoraj do wczoraj... Wyśmieją ciebie zanim dotrzesz do stacji. Stajesz się z minuty na minutę coraz bardziej obcy. Czyli znowuż właściwie egocentryzmu błąd zatrudniania w służbie swoich kaprysów krasnoludków, elfów czy i Mefistofelesów nawet. Co skłoniło ciebie, iż między domem rodzinnym poza Polską a Polską wybierasz Polskę?

 

http://www.youtube.com/watch?v=nCHxk4gMvNk

 

Teodor Parnicki od dzieciństwa posługiwał się językiem niemieckim i rosyjskim. Urodził się w Charlottenburgu (dzisiaj dzielnica Berlina), by w wieku lat trzech z rodzicami wyjechać do Moskwy. Następnie mieszkał w Ufie, Omsku, Władywostoku, Charbinie.  Mając lat 12 zaczął uczyć się języka polskiego i uczęszczać do polskiego gimnazjum. Jako piętnastolatek podejmuje decyzję, że zostanie polskim pisarzem. Po wstąpieniu na Uniwersytet im. Jana Kazimierza we Lwowie studiuje polonistykę, orientalistykę i anglistykę. W 1940 r. aresztowany i zesłany w głąb Rosji, opuszcza ją wraz z armią Andersa. Pod koniec  wojny zamieszkał w Meksyku będąc attache kulturalnym Ambasady Rządu  RP na Uchodźctwie. Po utracie nominacji  pozostał tam do 1967 r., w którym wrócił do Polski na stałe.

Jako poliglota i znawca literatury rosyjskiej mógł mieszkać wszędzie. Jednak wrócił i został polskim pisarzem. 

 

 

No, na coś się przydało czytanie mętnych wyjaśnień na blogu serwisowym. Nie mogli od razu napisać, że w edycji tekstu nie bedzie filmiku? I cały czas myślałam, że coś robię źle. 



komentarze (35) | dodaj komentarz

Zagrajcie to na moim pogrzebie

czwartek, 20 czerwca 2013 22:35

       

       Do kilku oficjalnych patronów muzycznych 2013 roku wypada jeszcze dodać Sergiusza Rachmaninowa, bowiem przypada 140 rocznica jego urodzin (1873) i zarazem 70 rocznica śmierci (1943).   
      Rzadko słucham jego dzieł, bo jakoś nie mam przekonania. Ale słuchałam za to Nikolaia Lugansky`ego, na którego występie byłam w ubiegłym roku. Lugansky zaś jest specjalistą od Rachmaninowa i kiedy zagrał dzisiaj w Brukseli jego II koncert fortepianowy c-moll, było to jak porażenie. Nie tylko moje zresztą, przede wszystkim obecnej w Palais des Beaux-Arts publiczności, której  oklaskom nie było końca.
        Czy fortepian może płakać? O skrzypcach wiadomo, że mogą, mogą też śpiewać, mogą iskrzyć, mogą poruszać najczulsze struny, mogą wszystko. A fortepian?  Od pianisty wymaga się technicznej sprawności palców, mistrzowskiego operowania tempem, akordami, chcemy, by nas zachwycał wirtuozerią. Wzruszenia najczęściej zostawiamy sobie na kontakt ze skrzypcami. Ale teraz wiem, że to nieprawda.  Fortepian też może płakać, może wzruszać, może  sprawić, że człowieka ściska w gardle i pozostawia w stanie absolutnego porażenia. Lugansky to potrafi, a może umiał to Rachmaninow?
         II koncert fortepianowy c-moll ma trudną i dramatyczną historię powstania, zwiazaną z okresem przeżywanej przez kompozytora trzyletniej depresji po ostrej krytyce jego poprzedniego utworu. Przez te trzy lata nie komponował niczego i dopiero II koncert fortepianowy (1900-1901) stanowił powrót do formy kompozytorskiej i psychicznej równowagi.
         Koncert składa się z trzech części: dynamicznego pierwszego Moderato, wolnej, delikatnej drugej - Adagio sostenuto oraz trzeciej powracającej do tematu pierwszej - Allegro scherzando wirtuozersko zakończonej. Całość trwa ok. 35 minut. Nie można tyle czasu wytrzymać bez powietrza, a trudno jest spokojnie oddychać, gdy się słucha czegoś tak przejmującego.
       Część środkowa - Adagio sostenuto - sprawia, że świat zmienia tor swojego biegu. Muzyka absolutna przenikajaca wprost do duszy, czysty płacz wzruszenia. Przez 11 minut miałam ściśnięte gardło. Czy fortepian może płakać? Owszem, może, kiedy Nikolai Lugansky gra Rachmaninowa. Płaczę razem z nim. To już drugi utwór, który chciałabym usłyszeć na własnym pogrzebie. 

 

http://www.youtube.com/watch?v=YsSnVG4htDo

 

Nikolai Lugansky będzie na ChiJE 17 sierpnia i będzie grał Rachmaninowa. I znowu wszystko za daleko. Przecież nie mogę na miesiąc zamieszkać w Warszawie, żeby  obskoczyć sierpniowe koncerty i cały Festiwal!



komentarze (35) | dodaj komentarz

Apollon Musagete Quartett

poniedziałek, 17 czerwca 2013 21:46

   

 

 Miło, gdy oklaskują Polaków. A ci nazwiska mają dla obcokrajowców na pewno niełatwe:

Paweł Zalejski - skrzypce

Bartosz Zachłod - skrzypce

Piotr Szumieł - altówka

Piotr Skweres - wiolonczela

 

       Zespół założony w 2006 roku w Wiedniu koncertuje częściej w świecie niż w Polsce, co można zauważyć przeglądając plany koncertowe. W 2008 roku zespół został zwycięzcą Międzynarodowego Konkursu Muzycznnego ARD w Monachium, w którym po raz pierwszy zwyciężył polski kwartet (w 1973 roku III nagrodę otrzymał Wilanów Quartet, a w 1977, również III nagrodę – Polski Kwartet Smyczkowy). Muzycy oprócz wykonawstwa muzyki współczesnej i promowania  muzyki polskiej, zajmują się też komponowaniem, czego efektem jest płyta Multitude (Doblinger Verlag, 2011) powstała z inspiracji kwartetem smyczkowym Witolda Lutosławskiego. Komponuje także wiolonczelista zespołu Piotr Skweres, ale zgubiłam link do szerszej informacji na ten temat. 

       Jutro Apollon Musagete Quartett występuje w Warszawie (Studio koncertowe Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego), we czwartek 20 czerwca w Katowicach (Akademia Muzyczna im. Karola Szymanowskiego), jeszcze 13 i 14 lipca w Parku Łazienkowskim, a potem Niemcy, Norwegia, Hiszpania, Szwajcaria, Dania, Wielka Brytania, Turcja oraz inna zagranica i słuchaj wiatru w polu.

       Pozostają nagrania, np to, gdy pięknie oklaskują Polaków za pierwsze światowe wykonanie Scen lirycznych Szczedrina. Ten pan, który podchodzi osobiście podziękować muzykom to kompozytor - Rodion Szczedrin. 

 

http://www.youtube.com/watch?v=I94HXy5_MEw

 

(muzyka dość trudna w odbiorze, ale można się nawet przyzwyczaić, są momenty naprawdę ciekawe, wirtuozerskie i zaskakujące, choćby zakończenie, tylko nie polecam przed snem)



komentarze (21) | dodaj komentarz

... będziemy lamentować

czwartek, 13 czerwca 2013 16:44

 

 Kawy! kawy! Królestwo za kawę!

 

Nie brzmi to tak ładnie jak koń, a królestwa też nie mam, ale kawa kosztuje mnie dużo. Jeśli kiedyś zbankrutuję, to przez nią. Bo mieszkać to mogę nawet w szałasie, ale bez kawy?... Nie przeżyję. 

Będę się dzisiaj delektować i słuchać trzech lamentów Rodelindy z Krakowa. Trzynasty tym razem klasycznie - pechowy. No bo jestem uwiązana w domowych pieleszach a śpiewają tak daleko. Tylko wieczorna kawa może mnie uratować. 

A myśli krążą, krążą, wyprzedzając czas. Dzwoniłam tu i tam, zapisywałam dni i godziny, a teraz tylko płacić, płacić, płacić. Lipiec, sierpień, wrzesień... Gdzieś będę podróżować.

A tymczasem...

...kawę proszę, choć do wieczora daleko,

będę siedzieć i lamentować z Jeremiaszem.

 

 http://www.youtube.com/watch?v=PJLRIgEm8bk

 

(Wypróbowałam kilka sposobów: poprzez okienko mediów,  za pomocą wklejania, przeciągania, nawet nauczyłam się znajdować i wstawiać zapis HTML i nic nie działa! Nic! Tak nas tutaj urządzili.)

 

Zapis kronikarski

 

Opera Rara 2013

Georg Friedrich Händel, Rodelinda - Teatr im. Juliusza Słowackiego, Kraków, 13 czerwca 2013 (premiera 13 lutego 1725, Londyn)

 

Obsada:

Rodelinda - Karina Gauvin (sopran)

Bertarido - Franco Fagioli (kontratenor)

Grimoaldo - Carlo Allemano (tenor)

Garibaldo - Ugo Guagliardo (bas)

Eduige - Marina De Liso (alt)

Unulfo - Filippo Mineccia (kontratenor)

 

Capella Cracoviensis, dyr. Jan Tomasz Adamus

 

 Dopisek po nocnej zmianie

Franco Fagioli, Vivi tiranno

Jak on to wczoraj zaśpiewał wspaniale. Nawet przed radiem klaskałam. 

Uprzedzam - nie ma filmu, jest tylko głos. Nie manipulować opcjami w komputerze, bo i tak niczego nie widać ;-)

 

http://www.youtube.com/watch?v=9ViYn_XAUJo

 



komentarze (22) | dodaj komentarz

Zmartwychwstanie!

wtorek, 11 czerwca 2013 20:48

Ha! I co teraz?!

 

Jestem w potężnym szoku

 

 

http://www.youtube.com/watch?v=dzg8DTzh4yk

 

 

A tak w ogóle za moje zszargane nerwy to jakieś odszkodowanie mi się należy, ot, co!

 

Taak, i teraz się dopiero zacznie serial. Podwójne życie Weroniki lub coś w tym stylu.

 

 



komentarze (24) | dodaj komentarz

piątek, 24 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  409 421  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O moim bloogu

Szczęście nie jest stanem posiadania, lecz sposobem odczuwania

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Anderszewski

Arie i Głosy

Bach

Balet

Chopin

Chóralnie

Garrett

Händel

Jaroussky

Kaufmann

Koncertowo

Mahler

Mariusz Kwiecień

Małas-Godlewska

Membra Jesu

Minkowski

Muzyka polska

Scholl

Xavier de Maistre

Zimermany

Źródła

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 409421

Lubię to