Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 396 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Młody gniewny

wtorek, 28 maja 2013 16:10

 

      Ma lat 21 (ur. 8 lipca1992).  Gry na fortepianie zaczęła go uczyć matka, gdy miał sześć lat. W wieku 11 lat wystąpił na pierwszym publicznym koncercie. W 2004 roku zwyciężył  w konkursie BBC Młody Muzyk Roku w sekcji fortepianu. Jako student Royal Academy of Music otrzymał Nagrodę Królowej dla najlepszego i najwszechstronniejszego ucznia 2012 roku. Mając 13 lat wystąpił w Carnegie Hall, a w 2011 roku, jako 19-latek na BBC Proms zagrał II Koncert fortepianowy  Ferenca Liszta. W tym samym roku podpisał kontrakt z firmą DECCA, stając się najmłodszym brytyjskim muzykiem w historii wydawnictwa. Na drugiej płycie, a pierwszej  wydanej z DECCĄ, znalazły się między innymi, obok utworów Liszta i Ravela, scherza i nokturny Chopina. Dwa nokturny Chopina znalazły się także na pierwszej, debiutanckiej płycie This & That (EMI, 2008).

 

       Benjamin Grosvenor jest obecnie jednym z najbardziej rozchwytywanych młodych pianistów. Obok błyskotliwej wirtuozerii zwraca się uwagę na poetyckość jego interpretacji, niepozbawionej z jednej strony dystansu, a z drugiej także humoru. Jego koncerty zapadają w pamięć. Grając, wydaje się prawie nieobecny, a jednocześnie jest bardzo uważny i doskonale panuje nad fortepianem i tym, co dzieje się wokół. Mówią o nim, że jest muzykiem romantycznym, jakby nie z naszej epoki. Może sam przypomina w tym trochę Liszta, którego koncerty fortepianowe miały być w założeniu kompozytora popisem wirtuozerii. Nic dziwnego, pisał je Liszt latami, cyzelując ostateczny kształt.

      I Koncert fortepianowy Es-dur Ferenc Liszt pisał przez 26 lat! Pomysł pojawił się w 1830 roku, gdy Liszt miał 19 lat. Następnie pomysł odleżał swoje i kompozytor wrócił do niego w roku 1840, kończąc dopiero w 1849.  Dzieło mimo ukończenia nadal czekało aż do 1855 roku na premierę, po której Liszt jeszcze wprowadzał poprawki,  aby ostateczną wersję opublikować w roku następnym. II Koncert A-dur powstawał równie długo. Pierwsze szkice pochodzą z 1839 roku, a ostateczna wersja powstała w roku 1861. W sumie więc pracował nad nim 22 lata. Efekty tej żmudnej pracy są oszałamiające, a dla współczesnych były niezrozumiałe.

         Ferenc Liszt pozostawił po sobie ponad 300 kompozycji, ponad 200 transkrypcji innych kompozytorów, napisał lub współpracował przy powstawaniu 8 książek. Znał największych twórców kultury swojej epoki: Chopina, Mickiewicza, Słowackiego, Niemcewicza, Berlioza, Victora Hugo, Lamartine`a; spod jego ręki wyszło ponad 400 uczniów. A poza tym jest twórcą nowego gatunku muzycznego – poematu symfonicznego i był teściem Richarda Wagnera. Koncertując i nauczając zjeździł dosłownie całą Europę, co w dobie jeszcze przedsamolotowej było jednak wielkim wyczynem. Uważany za węgierskiego obywatela świata, zawsze dawał świadectwo swojego przywiązania do kraju, choć większość życia spędził poza jego granicami.

         No i proszę, znowu mnie poniosło w inne rejony, a chodziło mi o przedstawienie młodego pianisty – Benjamina Grosvenora.

Otóż Grosvenor jest najmłodszym z pięciu braci. Podobnie jak Liszt, z koncertami jeździ wzdłuż i w szerz nie ograniczając się jednakże do Europy.  Był już na tournee w Ameryce i Japonii. Razem z nim jeździ jego starszy brat, Jonathan. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale trzeba wiedzieć, że Jonathan ma zespół Downa i odkąd  Benjamin jeszcze jako dziecko wraz z rodzicami zaczął wyjeżdżać na koncerty, brat musiał jeździć razem z nimi, ponieważ nie można go zostawić samego w domu. Toteż jest on często obecny na koncertach Benjamina, który jemu właśnie zadedykował nagrodę  Critics Choice Award 2012 otrzymaną za płytę Chopin/Liszt/ Ravel, chociaż Benjamin doskonale zdaje sobie sprawę, że jego brat niekoniecznie zachwyca się koncertami muzyki klasycznej, bardziej preferując muzykę pop.

          A teraz clou wpisu, bo przecież do czegoś to ma prowadzić.

Otóż Benjamin Grosvenor wystąpi w Warszawie na Festiwalu Chopin i Jego Europa – 30 sierpnia 2013 r. W programie Koncert fortepianowy Benjamina Brittena.

 

Zanim się doczekam, chwila przypomnienia.

 

 Benjamin Grosvenor - krótki popis wirtuozerii

 

A tu popis dłuższy, Grosvenor gra Liszta :-) :-)

 

Benjamin Grosvenor - II Koncert fortepianowy (Liszt)

 

 A tu dokończenie tego koncertu i oklaski :-)

 

Grosvenor - II Koncert fortepianowy Liszta cz. 2

 

Ci ludzie na dole przed sceną to promersi - przez cały festiwal BBC Proms wysłuchują koncertów na stojąco. 



komentarze (56) | dodaj komentarz

Z okazji wczorajszej rocznicy

piątek, 24 maja 2013 8:04

 

Na początek... i koniec...

 

 Stan Borys - Coraz to z ciebie... (Norwid, Za kulisami)

 

 

spokojnie miękko świeci chwila bez godziny

twarz opada nad książką rosa może granat

widzę zawsze samotny łuskę wód w złocie gliny

bór iskrzy się sosnami patrz gwiazda źródlana

gwiazda źródlana innych

 

o wszystkie mosty paryża serce się tłukło tłukło

brooklyn przydeptał ręce spłynęły pasma krwi

notre dame we snach dygotała zbliżała twarz wypukłą

krzyknąć polska zbudzić się powieki smutne odwinąć

mógł sen lat wielu minąć ten także musi minąć

zamknięte drzwi

drzwi

 

(…………)

 

                                               ubogim karawanem

za miasto do montmorency

wsuwa się trumna w ulicy cień liści pstry

w deskach czemu czemu nie są z sosny

palec srebrnym pierścionkiem chudy i żałosny

uderza w sęki na wybojach

jedyna zbroja

 

(……………)

 

spokojnie miękko świeci chwila bez godziny

ostrzą się na kamieniu zórz lotki jaskółkom

bramo przytułku okna przytułku

tej nocy łuski sekwany zabrzękną

norwid

brzęk wszerz niemieckiej krainy

do wisły doleci

a tam struny w fortepianach pękną

 

(Józef Czechowicz, dom świętego kazimierza, fragm.)

 

 Czesław Niemen - Bema pamięci żałobny rapsod

 

      130 lat temu w paryskim przytułku zmarł Cyprian Norwid

 



komentarze (20) | dodaj komentarz

Centon

poniedziałek, 20 maja 2013 22:09

 

Przede mną droga w miasto utrapienia,

Przede mną droga w wiekuiste męki,

Przede mną droga w naród zatracenia,

Wchodzę... i żegnam się z nadzieją!

Wchodzę… mierząc siły na zamiary,

Nie zamiar podług sił!

Oh! Nie skończona jeszcze? Dziejów praca –

Przysiądź, w gwiazd harmonię spoglądać weselej

Przez wiele lat samotnych.

I to jest nasze życie: mgła, strach, złote cienie

I oczy, które wszystko na wylot przejrzały

I ponad walki rozpacz przerażenie.

Żegnaj mi. Z rąk do rąk podajmy

Skromnej mądrości dar zwyczajny.

Jak widzisz, nie mam ja recepty,

Możesz stać się szaleńcem,

Walutę obłędu możesz wymienić na geniusz,

Nic nie jest pewne.

Morze  wyrzuca na brzeg fałszywą biżuterię.

To niebo mówi obcą mową,

A słowa się włóczą i łajdaczą –

I udają, że znaczą coś więcej niż znaczą!

W tym kraju ludzie żywi po jednym schodzą do ziemi,

Mieszkają w głębi ciemności coraz to niżej i niżej,

I nad okropnym, ciemnym piekła malowidłem

Szary tak machnął ręką, jak nietoperz skrzydłem…

I tylko serce słychać, jak dudni, jak głuchym gra krokom,

Gaśnie, podrywa się, tłucze: dokąd to? dokąd to? dokąd?

I poszliśmy

oni przodem

ja za nimi

a za nami

świerszczy stado.

 

(współautorami wpisu są: Dante Alighieri, Krzysztof Kamil Baczyński, Zbigniew Herbert, Małgorzata Hillar, Jarosław Iwaszkiewicz, Bolesław Leśmian, Ewa Lipska, Adam Mickiewicz, Czesław Miłosz, Cyprian Norwid, Juliusz Słowacki)

 

 

 Jonas Kaufmann - Un di all`azzurro spazio (Giordano)

 

        André Chénier był poetą. Nigdy bym pewnie o nim nie słyszała, gdyby Umberto Giordano (1867-1948) nie uczynił z niego tytułowego bohatera swojej opery (premiera 28 marca 1896, Mediolan, La Scala). Poza tym, że rzecz cała dzieje się we Francji, gdzie dwa dni przed aresztowaniem Robespiera został zgilotynowany tytułowy bohater opery, autor raptem dwóch wierszy, resztę Luigi Illica, autor libretta, zmyślił. Un di, all`azzurro spazio to aria z aktu I, kiedy upokorzony przez  hrabiankę Madeleine, w której się oczywiście skrycie podkochuje, bohater wygłasza poetycką improwizację. I stąd ta aria pod dzisiejszym, przecież poetyckim wpisem. 

 



komentarze (12) | dodaj komentarz

Czym się pocieszę?

piątek, 17 maja 2013 22:44

 

        Nic mnie nie pocieszy. Co z tego, że do płyty Haendla zgubiłam pudełko, skoro w pudełku po trójcy: Lotti, Zelenka, Bach została żałosna pustka? Moja ulubiona płyta przepadła, zapadła się w czarną dziurę. Przeszukałam wszystkie miejsca, w których mogłaby utkwić i nie znalazłam. Ani w odtwarzaczu, ani w komputerze, ani w discmanie, ani w szafce z akcesoriami podróżnymi (bo brałam ją w podróż), ani na półkach z płytami. Wywaliłam dzisiaj wszystkie płyty! Nie ma, nie ma, nie ma... Jestem niepocieszona.  Będę całą noc myśleć, gdzie ona mogła się podziać. I jak wstanę do pracy? Jak przetrwam cały dzień? 

            Wysłuchałam sześciu koncertów klawesynowych CPE Bacha w wykonaniu Andreasa Staiera z Freiburger Barockorchester z dwupłytowego albumu Harmonia Mundi i nic nie pomogło na moje zmartwienie. To nie to samo. Ja chcę Zelenkę! 

 

Zelenka, Miserere c-moll (Ps 50) 

 

To było na tej płycie:

 



komentarze (19) | dodaj komentarz

W krainie Bakfarka

wtorek, 14 maja 2013 18:17

 

        Balint Bakfark, znany jako Valentin Bakfark (BacfarcBakfarkhBakffarkBackuart, Backvart, Bekwark, Bekfark) urodził się w 1507 r. w Braszowie (Brasso), w Siedmiogrodzie dzisiaj należącym do Rumunii. Pochodzenie miał po ojcu w zasadzie saksońskie, ale został pierwszym powszechnie w Europie znanym kompozytorem węgierskim. Jako sierota wychowany przez rodzinę Greff muzyki uczył się w Budzie na dworze Jana Zapolyi  (Szapolyai Janos) , późniejszego króla węgierskiego Jana I. Przebywał tam do końca jego rządów w 1540 r., a potem wyjechał do Włoch i Francji. W latach 1549 - 1566 znalazł zatrudnienie jako lutnista na królewskim dworze Zygmunta II Augusta, zyskując sławę niezrównanego wirtuoza tego instrumentu. Był także znakomitym kompozytorem, pozostawiwszy po sobie dziesięć fantazji, siedem madrygałów, osiem chansons i czternaście motetów.

           Obdarzony przez króla tytułem szlacheckim kupił dom w Wilnie, w krakowskiej drukarni Łazarza Andrysowicza wydał w 1565 r. dedykowane Zygmuntowi Augustowi dzieło Harmoniarum musicarum in usum testudinis factarum, tomus primus, będące pierwszą w Polsce drukowaną tabulaturą lutniową.  Nie wiadomo, co się tak naprawdę stało w roku 1566, że nagle stracił zaufanie króla. Po latach wiernej służby, a podobno wielu możnowładców bezskutecznie próbowało zatrudnić Bakfarka, odkryto jednak, że był on szpiegiem pruskiego księcia Albrechta Hohenzollerna na polskim dworze. Zmuszony do ucieczki, zatrzymuje się najpierw w Poznaniu, następnie w Wiedniu. W 1568 roku wraca do miejsca pochodzenia, do Transylwanii, skąd wraca do Włoch w 1571 r. Osiedla się w Padwie, być może przez pewien czas mieszka w Wenecji. Ostatecznie jednak podczas epidemii dżumy w Padwie (1576) umiera kompozytor i cała jego rodzina: żona i czworo dzieci.

       Nazwisko Bakfarka stało się symbolem muzycznej sztuki polskiego renesansu, weszło do języka potocznego i poetyckiego za sprawą fraszki Jana Kochanowskiego O Bekwarku a później zbioru wierszy Jana Lechonia Lutnia po Bekwarku.

 

By lutnia mówić umiała,

Tak by nam w głos powiedziała:

„Wszyscy inszy w dudy grajcie,

Mnie Bekwarkowi niechajcie!”

 

(Jan Kochanowski, O Bekwarku)

 

Jakże mocno w południe pachną lipy w parku

I jaki chłód od rzeki, jak jej rzeźwość wabi!

Teraz siano skoszone na łące się grabi.

Na starej ławce leży lutnia po Bekwarku.

(…………)

Ktoś bzu gałąź pod oknem poruszył liliową.

To powiał wiatr wiosenny i okno odmyka.

Stoję w oknie i słucham, jak płynie muzyka.

Myślałem, że zapomnę. Pamiętam na nowo.

 

(Jan Lechoń, Lutnia po Bekwarku)

 

         Tom wierszy Lechonia wydany w 1942 r,  zaczyna się wierszem tytułowym z sielankowym obrazem wspomnień, którym patronuje Jan [Kochanowski] trącający struny porzuconej lutni. W kolejnych utworach przywołani zostają pisarze (Conrad, Sofokles)), poeci (Norwid, Słowacki, Byron, Mickiewicz), postacie literackie (Don Juan, Konrad)  i historyczne (Starzyński, Cezar), mity i symbole (Syzyf, Marsylianka). Sielankowy początek prowadzi do mrocznego obrzędu dziadów, kontynuowanego w czasach wojennych: Naród ginie, a poeta śpiewa./ Trzebaż więc znowu włóczyć się na cmentarz…

           Przygniatające i mroczne są to wiersze, naznaczone atmosferą wojny, przeczuciem końca, poczuciem winy. Czy skuteczne jest szukanie pocieszenia w odwiecznych wyrokach Losu?

 

Cóż z tego, że, coś kochał – przemija jak dymy,

Że po tych, co odchodzą, żal serce ci tłoczy.

My z starym Sofoklesem spokojnie patrzymy

Na ten widok, na który chciałbyś zamknąć oczy.

 

(Od żalu nie uciekniesz, nie ujdziesz goryczy…)

 

        Z dymem poszły zapewne inne kompozycje Bakwarka. Po śmierci spalono cały jego dobytek wraz z domem, niszcząc w ten sposób zarazę, ale też rękopisy. Tworzył na pewno znacznie więcej niż to, co przetrwało do naszych czasów. Lutnia renesansowa to delikatny i cichy instrument. Bardzo daleki od dynamicznej węgierskiej muzyki ludowej, grywanej w knajpach, na czele z czardaszem, którego pewna para z ludowego zespołu tanecznego próbowała nas nauczyć podczas biesiady. W Egerze przygrywał do kolacji autentyczny zespół z centralną postacią cymbalisty, wzbudzającym niekłamany podziw. Nie przypominał z wyglądu Jankiela, ale biegłość rąk miał wielką. Niestety, lutnisty nie było nigdzie. Ale był wieczorny plusk rzeki „pod burz chmurami”,  oświetlony nocą Most Łańcuchowy i pod Turulem na Moście Wolności cień samobójcy.

 

 Bakfark, Fantazja na lutnię

 

Odkrycie i popularyzację twórczości Bakfarka w XX wieku zawdzięczać należy węgierskiemu muzykowi i znawcy renesansowej muzyki lutniowej Dánielowi Benkő. Dokonał on nagrań kompozycji Bakfarka w wytwórni Hungaroton: The complete Lute Music. Już po zakończeniu nagrań odnaleziono inny jeszcze rękopis z dziełami renesansowego lutnisty, a w dodatku okazało się, że znajduje się on w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie. Wśród odnalezionych utworów znajdują się między innymi dwie polskie pieśni: Czarna krowa i Albo juss dalei trawacz nye mogę

 

Lutni nie było. Dlatego  kupiłam płytę i to z tej samej wytwórni, Hungaroton, z tym gościem, a właściwie z tymi dwoma: Vilmos Szabadi  gra Koncert skrzypcowy Nr 2 Beli Bartóka. Nagranie kilka lat późniejsze, z Andrasem Ligetim dyrygujacym Węgierską Orkiestrą Narodową. 

 

 Vilmos Szabadi gra Koncert skrzypcowy nr 2 Beli Bartóka

 

 



komentarze (18) | dodaj komentarz

piątek, 24 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  409 413  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

Szczęście nie jest stanem posiadania, lecz sposobem odczuwania

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Anderszewski

Arie i Głosy

Bach

Balet

Chopin

Chóralnie

Garrett

Händel

Jaroussky

Kaufmann

Koncertowo

Mahler

Mariusz Kwiecień

Małas-Godlewska

Membra Jesu

Minkowski

Muzyka polska

Scholl

Xavier de Maistre

Zimermany

Źródła

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 409413

Lubię to