Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 286 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Meandry

niedziela, 24 kwietnia 2016 11:26

        Zakończyłam czytanie Brodskiego Listem do Horacego i sięgam po następną książkę ze stosu: Nitka Ariadny Barbary Toruńczyk. Znowu rzecz niebeletrystyczna, antologia esejów, przyczynków krytyczno-literackich, wstępów redagowanych do książek, wypowiedzi publikowanych w literackich czasopismach. Przegląd i ogląd humanistycznego spojrzenia autorki na współczesną literaturę, wybitnych twórców, wzajemnych zależności i zażyłości, jak choćby w pierwszym zamieszczonym w zbiorze eseju Mistrz i uczeń o korespondencji Zbigniewa Herberta z Henrykiem Elzenbergiem. A w sumie kopalnia: kopalnia wątków, portretów, śladów, literackich odkryć.

          Meandry zależności. Kończyłam czytać Brodskiego pisząc o jego spojrzeniu na Marka Aureliusza i zaczynam księgę Toruńczyk zdaniem z tego pierwszego eseju: Ścieżkę myśli przecina konna sylwetka Marka Aureliusza, po chwili ginie nam z oczu. Zapewne zmierza na inne spotkanie. Tym razem z rosyjskim poetą. Tym poetą jest Josif Brodski. Barbara Toruńczyk, założycielka Zeszytów Literackich, jest jednym z ważniejszych na polskim rynku wydawców Brodskiego. Zażyłość poety z rzymskim filozofem nie mogła ujść jej uwadze. 

         Nitka Ariadny składa się z siedmiu części poświęconych innym zjawiskom literackim, innym osobowościom. Część pierwsza Herbertowi, część druga Miłoszowi, następne w kolejności: pokoleniu `68, w tym Barańczakowi i Zagajewskiemu, Grudzińskiemu i Giedroyciowi, nieco Czapskiemu i polskim pisarzom na emigracji, część szósta to - Josif Brodski i zakończenie - wywiad z samą Autorką. Przegląd literackich zjawisk nieprzeciętnych. Bez mała 400 stron wymagającej i jakże pasjonującej lektury.          

          Rzecz cała dotyczy w zasadzie poezji. Czy można zatopić się w poezji? Można, chociaż większość woli czytać prozę.Tylko jaką? Beletrystyka to rzecz trudna, zwłaszcza współczesna, więc także jeśli czytam, to owszem prozę o ... prozie. Na przykład o tym, jak powstaje fabuła, jak pisarz wyposaża bohatera w charakter i osobowość, jak rozstrzyga co jest najpierw: fabuła czy zdarzenie. Orhan Pamuk twierdzi, że zaczyna od mapy. Nie w sensie geograficznym, chociaż ma z nią coś wspólnego. Chodzi o mapę istotnych punktów fabularnych, które następnie łączy poprzez budowanie wątków, wyszukiwanie (wymyślanie) powiązań.

        Mimo że metaliteracka książka Pisarz naiwny i sentymentalny wygląda na szczere przedstawienie własnego rozumienia procesu twórczego, w dodatku na własnym przykładzie, z odwołaniami do własnych powieści (ale bez przesady, czyli rzec można bez nadmiernego egocentryzmu), czyta się to jak... prawie powieść. Może tylko taka literatura jest dzisiaj strawna? Bo wyrasta nie z pogoni za nowoczesnością, z absurdalnego buntu przeciw temu, co zastane (nie ma nic bardziej denerwującego i płytkiego niż bunt dla samego buntu), ale z dobrze znanej i przyswojonej tradycji. Orhan Pamuk odwołuje się, nie, powołuje się na źródła horacjańskie: ut pictura poesis, cytując Sztukę poetycką rzymskiego autora. I znowu wracamy do początku. 

       Co pozostanie z wywracania wszystkiego na nice? Nic pewnie. Trwanie jest nieodłączne z upływem czasu. Tylko to ma szansę przetrwać, co wytrzymało próbę wielu czasów. Jak ktoś chce, może je nazywać epokami. Epoki są, ze swej istoty, przemijające. Jeśli ktoś chce przetrwać dłużej, musi zapuścić głębsze korzenie. Herbert, Brodski, Elzenberg i Pamuk, i cała ich plejada odwracają się wciąż wstecz. Czy to znaczy, że stoją? Potoczne powiedzenie głosi, że kto nie idzie do przodu, ten się cofa. A jednak wciąż wychodzi na to, że ci, którzy z zamkniętymi oczami prą tylko do przodu, są daleko z tyłu za nimi. Ot, paradoks.  

 

Barbara Toruńczyk: Nitka Ariadny. Zeszyty Literackie. Warszawa 2014.

Orhan Pamuk: Pisarz naiwny i sentymentalny. Przeł. Tomasz Kunz. Wydawnictwo Literackie. 2012.

     

          

         



komentarze (6) | dodaj komentarz

Pomnik jeźdźca

środa, 13 kwietnia 2016 21:45

       O ile do tej pory, delektując się językiem Brodskiego, podziwiałam jego poczucie humoru (Pochwała nudy), dystans (Nieskromna propozycja), bezkompromisowość (jak w Liście do prezydenta) czy denerwował mnie przeskokami tematu i niedokończonymi wątkami (jak w Rzadkim okazie), tak teraz popadałam po prostu w coraz większy smutek. Jak wielka jest potęga słowa!

       Esej W hołdzie Markowi Aureliuszowi jest nie tylko najsmutniejszym tekstem w całej książce, ale w ogóle najsmutniejszym chyba, jaki w życiu czytałam. Zadziwiające jak koresponduje z wierszem Herberta. Czyżby aż taka była potęga tej osobowości, że wywołuje podobne reakcje, prowokuje do zbieżnych refleksji i prowadzi do nieuchronnych wniosków? 

       Przyczynkiem do napisania tekstu i osią kompozycyjną jest pomnik Marka Aureliusza w Rzymie na Wzgórzu Kapitolińskim. Anegdotyczny początek, jak to Brodski zobaczył ów pomnik podczas pierwszego pobytu w Rzymie, zostaje klamrowo spięty inną anegdotą opowiedziana w konwencji w konwencji baśniowo-onirycznej, w której autor zyskuje za towarzysza bezimiennego psa dalmatyńczyka, znajdującego nić porozumienia z pomnikową postacią: Na pewno zmierzał w stronę starożytności, a w uszach brzmiał mu pana - czyli pomnika - głos.

        Pomiędzy anegdotami zaś panuje smutek ostatniego strażnika Pax Romana, filozofa na tronie, który zdradził filozofię, pozostawiając po sobie tylko strzępy, urywki pisane między kolejnymi wyprawami wojennymi, w polowym namiocie, w przerwach miedzy publicznymi obowiązkami, zebrane w w melancholijnych Rozmyślaniach. Brodski uważa, że przyjęcie przez Marka Aureliusza obowiązku pełnienia funkcji politycznej było zdradą powołania filozoficznego. Dlatego nie został wielkim filozofem, a jego dzieło jest świadectwem nieustannej pracy stoika nad dyscypliną wewnętrzną. Bo stoicyzm - zwłaszcza w wydaniu rzymskim - trudno nazwać umiłowaniem wiedzy. Była to raczej dożywotnia próba wytrzymałości - eksperyment, w którym każdy jest swoim własnym królikiem doświadczalnym: instrumentem nie tyle poznawczym, ile reagującym. (...) a filozof miał udowadniać rzetelność tej wiedzy, stosując ją w starciu z rzeczywistością aż po kres swych dni. Marek Aureliusz wiedział, że jako filozof jest skończony... (...) Najlepsze, co mu się w życiu zdarzy, to krótkie mgnienia wieczności i raz na jakiś czas słuszny wniosek. Z Rozmyślań przebija więc smutek, pesymizm i ogromna samotność. Ta samotność, gdy posąg na szczycie Kapitolu wypełnia pustkę po konnej sylwetce Marka, która jakieś dwa tysiące lat temu była w tym  miejscu widokiem częstym, żeby nie powiedzieć: powszednim. (...) Nikt mu nie towarzyszy: cnota wyobcowuje jak choroba. Przez ułamek sekundy znów jest Anno Domini 176 lub coś koło tego, a mózg rozmyśla nad światem.

       Był jak niewzruszona wyspa na oceanie zdarzeń, wyspa bezludna, bo nikt oprócz niego na niej nie zamieszkał. Byłeś bytem patologicznie autonomicznym - pisze Brodski w kordialnym tonie. Potwierdzając życiem stoicką doktrynę, nie dopuszczał, aby cokolwiek mąciło umysł i wpływało na decyzje rozumu. Dlatego ułaskawiał buntowników, przeciwników politycznych sobie podporządkowywał zamiast niszczyć, gdy brakowało pieniędzy w państwowej kasie, sprzedawał cesarskie klejnoty, uczestnicząc z cesarskiego obowiązku w cyrkowych pokazach najczęściej czytał, ale dla akrobatów kazał zawiesić zabezpieczającą siatkę, a ludzkie błędy i wybryki nie tyle wybaczał, ile machał na nie ręką.

       Ave, Caesar! Jak się czujesz, otoczony przez barbarzyńców? - pyta współczesny pisarz. Marek Aureliusz jest bowiem nadal tam, gdzie był: na swojej samotnej bezludnej wyspie. Z twojego punktu widzenia jesteśmy barbarzyńcami (...)Nie możesz odpowiedzieć, nie możesz pobłogosławić, powitać ani ujarzmić nas wyciągniętą prawicą, której palce jeszcze pamiętają, jak pisały Rozmyślania. Skoro ta książka nas nie ucywilizowała, cóż tego dokona?



komentarze (6) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  403 912  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

Szczęście nie jest stanem posiadania, lecz sposobem odczuwania

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Anderszewski

Arie i Głosy

Bach

Balet

Chopin

Chóralnie

Garrett

Händel

Jaroussky

Kaufmann

Koncertowo

Mahler

Mariusz Kwiecień

Małas-Godlewska

Membra Jesu

Minkowski

Muzyka polska

Scholl

Xavier de Maistre

Zimermany

Źródła

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 403912

Lubię to