Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 396 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zapomniałam...

sobota, 31 grudnia 2011 18:15

 

 

      ... ale sobie przypomniałam. Najpierw zapomniałam o swoich urodzinach. Dopiero jak  ludzie zaczęli mi życzenia składać i prezenty wręczać,  otworzyła się szufladka pamięci: co??? znowu??? to dziś??? Ewidenty dowód postępującej sklerozy.  Uprzedzam, to nie dziś ani wczoraj  ta wiekopomna rocznica minęła, ale już jakiś czas temu, choć w grudniu, bo właściwie urodzin nie obchodzę. Po co się stresować?

       Potem zapomniałam, jaką mamy porę roku. Uwieczniłam nawet przyczynę swojej dezorientacji.

 

       

 

Fotki zrobione wczoraj w moim ogródku. I jak tu wierzyć kalendarzowi? Mamy dziś  31 grudnia? Banialuki. Tylko co znaczą te kanonady fajerwerków dochodzące zza okna? 


        Zanim uzupełnię luki w swojej pamięci, dokonałam odkrycia. 

 

       David Garrett (prawdziwe nazwisko Bongartz)  - 31 lat, niemiecki skrzypek urodzony w Akwizgranie (Aachen). Pierwszą płytę nagrał w wieku 13 lat. Mając 21 lat wystąpił na BBC Proms. Prawdziwy showman. Wprowadzanie przez niego elementów współczensej aranżacji do klasycznych utworów przypomina mi Vanessę Mae, starszą zaledwie o dwa latai jej rockowe interpretacje Beethovena.

         Garrett wykonuje muzykę klasyczną, symfoniczną i równolegle rockową. Na płycie Rock Symfhonies połączył oba te nurty.  Zyskał przydomek najszybszego skrzypka świata, co zostało zapisane w 2010 roku w Księdze rekordów Guinessa, w której odnotowano jego 66-sekundowe wykonanie Lotu trzmiela Rimskiego-Korsakowa (przeciętne wykonanie utworu trwa półtorej minuty).

      Nie wiem, co na to powiedzieliby grani przez Garretta klasycy, ale muzyk sprzedał już ponad milion płyt, a jego koncerty odbywają się na pełnych stadionach. O takiej popularności oni mogli tylko marzyć.  Zasnąć przy tych wykonaniach trudno, ale skoro przed nami cała roztańczona noc, to czemu nie?

 

David Garrett - na początek

 

A teraz szalejemy

 

David Garrett - i Bolero!

 

????

David Garrett gra Peer Gynta

 

Beethoven według Garretta

 

Tańczymy

 

Garrett i Zorba

 

David Garrett i przytulanka :-)

 


1 stycznia 2012 - 11:15 Dwójka: Straussowie lecą z Wiednia :-)))

Johann Strauss/Josef Strauss Vaterländischer Marsch, Johann Strauss Rathausball-Tänze – walc op. 438, Entweder-oder! – polka op. 403, Tritsch-Tratsch – polka op. 214, Carl Michael Ziehrer Wiener Bürger op. 419, Johann Strauss Albion Polka op. 102, Josef Strauss Jockey Polka op. 278, Joseph Hellmesberger Danse diabolique, Josef StraussKünstler-Gruss – polka française op. 274, Johann Strauss Freuet euch des Lebens – walc op. 340, Johann Strauss (Ojciec) Sperl Galopp op. 42, Hans Christian Lumbye Steam Railway – galop, Josef Strauss Feuerfest – polka française op. 269, Eduard StraussCarmen-Quadrille, Piotr Czajkowski Panorama i Walc z baletu Śpiąca królewna, Johann Strauss Pizzicato Polka op. 25, Persian Marsch op. 289, Josef Strauss Brennende Liebe – polka mazur op. 129, Delirien – walc op. 212, Johann Strauss Unter Donner und Blitz –polka, Tik-Tak – polka op. 365

Wyk. Wiener Philharmoniker pod dyrekcją Marissa Jansonsa

 

A gdzie Marsz Radetzkiego? No przecież musi być, na pewno będzie.  Wiedeńczycy nie wyjdą, nie usłyszawszy Radetzkiego i nie mogąc sobie poklaskać razem z orkiestrą!

 

Jest! Marsz Radetzkiego :-) Klaszczemy!



komentarze (19) | dodaj komentarz

Sylwester odwołany

piątek, 30 grudnia 2011 22:40

 

 

 

       Richard Strauss (1864 – 1949) mimo wielkiego talentu muzycznego, jako człowiek wzbudzał kontrowersje. Zwłaszcza za sprawą  niejasnego udziału w promowaniu hitlerowskich Niemiec,  jak na przykład poprzez skomponowanie hymnu Letnich Igrzysk Olimpijskich w Berlinie w 1936 roku. Nigdy nie wstąpił do NSDAP, unikał stosowania nazistowskiego pozdrowienia, jego rodzinę dotknęły represje ze strony faszystów, mimo zakazu władz wykonywał  muzykę Debussy`ego, Mahlera i Mendelssohna, jednak Toscanini mówił: Przed Straussem-kompozytorem zdejmuję kapelusz; przed Straussem-człowiekiem zakładam go z powrotem.

       Jakkolwiek było, dzisiaj ceniony jest za swoją wielką muzykę. Opery: Salome, Elektra, Kawaler Srebrnej Róży, Ariadna na Naksos, DafnePoematy symfoniczne: Don Juan, Makbet, Dyl Sowizdrzał, Don Kichot… koncerty na róg, skrzypce, obój…pieśni…

       Jego utwór Tako rzecze Zaratustra został wykorzystany jako ścieżka dźwiękowa w słynnym filmie Stanleya Kubricka 2001:Odyseja kosmiczna.

 

       Poemat symfoniczny jest swobodną formą muzyczną inspirowaną określonym pozamuzycznym tematem. Za jego twórcę uważa się Liszta, którego pierwszym poematem symfonicznym był utwór Co słychać w górach (1848) skomponowany do tekstu Victora Hugo pod tym samym tytułem. Poetycki poemat symfoniczny oddający nastrój literackiego pierwowzoru pojawił się w twórczości Piotra Czajkowskiego (Romeo i Julia, Hamlet),  Francesca da Rimini (V Pieśń Piekła Dantego), Camille Saint- Saënsa (Kołowrotek Omfalii). Z czasem pojawiły się też inne tematy:  ojczysta przyroda (Smetana Moja Ojczyzna, Sibelius Finlandia), nawiązania do malarstwa (Debussy Obrazy), a nawet sport (Honegger Rugby).

       Polskim najwybitniejszym twórcą poematów symfonicznych był Mieczysław Karłowicz (Odwieczne pieśni, Rapsodia litewska).

 

        Richard Strauss wprowadził do poematu symfonicznego wątki autobiograficzne i uniwersalną ogólnoludzką tematykę. Z osobistych doświadczeń wypływa pięcioczęściowe Życie bohatera (Ein Heldenleben, 1897-98): Der Held, Des Helden Widersacher, Des Helden Gefährtin, Des Helden Walstatt, Des Helden Weltflucht und Vollendung. Niemal godzinny utwór to snuje się łagodną nutą zniechęcenia, znużenia i pogodzenia z życiem, to znów porywa energią i dynamiką nieujarzmionych emocji. I ta właśnie godzina sprawiła, że Sylwester został bezpowrotnie utracony i odwołany, ponieważ moje sylwestrowo-kulinarne wysiłki poooszły z dymem! Fest się spaliło.

 

A to jest winowajca we własnej osobie

 

Richard Strauss dyryguje Życiem bohatera - 1944 r.

 

Nagranie bardziej współczesne

 

R. Strauss, Życie bohatera, finał - Simon Rattle

 


 




komentarze (16) | dodaj komentarz

10 km w drodze do kultury

czwartek, 29 grudnia 2011 12:48

 

 

       Wyruszając w świąteczny poniedziałek o 6 rano z domu, nie wiedziałam, co mnie czeka. Być może przeżyłabym moment zawahania, a może… całkiem odwrotnie, wyruszyłabym jeszcze wcześniej, a przynajmniej lepiej przygotowana. Chociaż jak można się lepiej przygotować, kiedy przyjeżdża się do stolicy w święto, po sześciogodzinnej podróży z przesiadkami i wysiada w deszcz? Wszystko pozamykane, a ja bez biletów na miejską komunikację i w dodatku nie mam pojęcia, z którego przystanku i jaką linią mam jechać do celu. Cóż, pozostała taksówka. Ten jeden raz, a potem… nie kupiłam tych biletów przez całe dwa dni i wszędzie chodziło się per pedes. No i nazbierało się, lekko licząc, 10 km.

       Jak zwykle, zwiedzanie nowych miejsc (a i starych też) odbywam według rozkładu kawiarni. Pierwszą upatrzyłam sobie już wcześniej, podczas poprzedniego pobytu. Tym razem to nie miał być  przypadkowy łyk w drodze dokądś, tylko świadome delektowanie się. Właśnie tam. Czy piliście kiedyś kopi luwak? Bo ja właśnie zaliczyłam ten pierwszy raz. Nazwa, wiadomo, światowa, marka ekskluzywna, cena, hmmm, hm… nie ja płaciłam ;-) smak jak w Panu Tadeuszu. Słowem, czysta przyjemność.

        Wybór kolejnego lokalu pozostawiłam mojemu cicerone w wieczornej wędrówce po stolicy. W każdym razie z Krakowskiego Przedmieścia uciekliśmy czym prędzej, bo przewalały się po nim istne dzikie hordy Hunów w poszukiwaniu świątecznych wrażeń, a flesze błyskały bez przerwy i hałas narastał niemiłosierny. Cichszymi i mniej uczęszczanymi ścieżkami, zaliczając po drodze restaurację, w której mimo biesiadującego na kolędowo  tłumu, znalazł się dla nas wolny stolik, dotarliśmy na teatralną ucztę duchową. I o to właśnie chodziło. Nie umiem godzinami siedzieć, biesiadować,  pochłaniać te wszystkie świąteczne potrawy, wypieki. Najadam się i zaczynam się zwyczajnie nudzić. Co innego trzy, cztery godziny w operze ;-) 

       Tym razem był to Gombrowicz podany przez Irenę Jun w klasycznym monodramie na podstawie opowiadania Biesiada u hrabiny Kotłubaj w Teatrze STUDIO. Groteskowy, jak to u Gombrowicza, tekst doprawiony atmosferą prawie jak z horroru, z dużą dozą ironii i muzycznym komentarzem, w mistrzowskiej aktorskiej interpretacji. Spektakl kameralny,  ciekawie zaaranżowany w teatralnym foyer, zgromadził prawie pełną publiczność.  Po moim ostatnim niezbyt udanym zderzeniu z cudacznym Szekspirem w Teatrze Narodowym Gombrowicz okazał się bardzo aktualny i przede wszystkim zrozumiały.

       Powrót z teatru oczywiście na piechotę, bo przecież nie miałam biletów na miejską komunikację ;-) Zresztą wieczór był taki piękny, mimo zachmurzenia nie padało i gdzieś powędrowały dzikie hordy Hunów. A na Rynku Starego Miasta jarmark bożonarodzeniowy. I gdybyśmy się nie włóczyli tak bez celu, wyproszeni z herbaciarni, bo już zamykano, pewnie byśmy tam nie trafili. Przy jednym ze straganów kręcą się siostry w białych habitach. Przyjechały z Mińska, z Klasztoru Świętej Elżbiety (Monaster Swiatoj Elizawiety). Z folderu wręczonego przez siostry czytam, że święta Elżbieta była wnuczką królowej Anglii – Wiktorii. Wyszła za mąż za wielkiego księcia Sergiusza Aleksandrowicza Romanowa, syna cara Aleksandra II. Przeszła na prawosławie i po śmierci męża, który zginął w zamachu, poświęciła się działalności zakonnej i charytatywnej. Założyła klasztor,  który niósł pomoc bezdomnym dzieciom. Księżna została zamordowana przez bolszewików, a jej relikwie zostały przewiezione do Jerozolimy, gdzie do dzisiaj się znajdują w cerkwi św. Marii Magdaleny.

       Klasztor Świętej Elżbiety powstał w Mińsku w 1999 r.  W obrębie klasztoru znajdują się cztery cerkwie,  siostry pracują w Szpitalu Psychiatrycznym,  w pensjonacie dla dzieci niepełnosprawnych, domu specjalnej opieki oraz prowadzą resocjalizację byłych więźniów, którzy znaleźli zatrudnienie w klasztornej fermie. Ponadto w klasztorze znajduje się szereg pracowni i warsztatów rękodzielniczych: plastyczna, krawiecka, stolarska, rzeźby,  ikonograficzna, wyrobu świec, mozaik oraz apteka z preparatami ziołowymi i nalewkami wyrabianymi według klasztornych receptur. Dla chętnych turystów klasztor prowadzi hotel na 50 miejsc noclegowych.

 

        

Ikona i drewniany dzwoneczek ze starganu sióstr św. Elżbiety z Mińska

 

     

      Moja wielka wędrówka zakończyła się  już dnia następnego nieodzowną wizytą w księgarni i zakupem nowych książek. Klasyka, tylko klasyka: Szekspir, Racine – w nowych tłumaczeniach Piotra Kamińskiego i Antoniego Libery.

 

      I oryginalna ręcznie malowana bombka choinkowa z ceramiki bolesławieckiej. Też zakupiona na jarmarku bożonarodzeniowym.

 





komentarze (11) | dodaj komentarz

Na trzeci dzień Bożego Narodzenia

wtorek, 27 grudnia 2011 23:14

 

 

J.S.Bach - Oratorium na Boże Narodzenie - cz. III - adoracja pasterzy

 

Sir John Eliot Gardiner - angielski dyrygent, założyciel Monteverdi Choir, który zyskał sobie sławę najlepszego chóru na świecie, wykonującego muzykę dawną, barokową.  Po batutę sięgnał po raz pierwszy w wieku piętnastu lat.  Nagrał ponad 250 płyt i zdobył wiele nagród, w tym jako pierwszy Dietrich Buxtehude Prize. Otrzymał tytuł Komandora Imperium Brytyjskiego oraz  tytuł szlachecki.  W roku 2000 wykonał i nagrał wszystkie kantaty kościelne Jana Sebastiana Bacha. 

 

Ciekawostki: Sir Gardiner w młodości studiował historię i arabistykę. Obecnie prowadzi ekologiczną farmę. Jego pradziadek pochodził z Wrocławia a sam maestro kilkakrotnie Wrocław odwiedzał, dając tu koncerty na festiwalu Wratislavia Cantans (1981, 2007, 2009).

 




komentarze (9) | dodaj komentarz

Bach i Boże Narodzenie

niedziela, 25 grudnia 2011 17:38

 

 

      Ponoć bez tego dzieła nie ma Bożego Narodzenia. Co roku podczas koncertów,  w kościołach i salach koncertowych,  na żywo i w transmisjach, w telewizji i radiu można usłyszeć w wielu interpretacjach Oratorium na Boże Narodzenie (Weihnachtsoratorium) Jana Sebastiana Bacha. A ja mam z nim problem. Nie ogarniam go, jest za ogromne.

       Dzieło, pochodzące z późnego okresu twórczości organisty z Lipska, napisane na Boże Narodzenie w 1734 roku, składa się z 6 części, których wykonanie w całości trwa prawie trzy godziny. Można powiedzieć: zaledwie trzy godzinki, gdy się porówna z wieloma co najmniej czterogodzinnymi, powiedzmy, operami, podczas których czas biegnie tak szybko, że nie czuje się jego upływu.  Nie o długość więc chodzi, tym bardziej, że ze względu na indywidualny charakter poszczególnych części, można je wykonywać (i słuchać) osobno, zgodnie z pierwotnym kompozytorskim przeznaczeniem na okres świąteczny rozłożony od 25 grudnia do 6 stycznia. Premiera dzieła odbywała się etapami w dwóch kościołach Lipska:

  • 25 grudnia 1734: Część I - u Św. Mikołaja i u Św.Tomasza
  • 26 grudnia 1734: Część II – rano u  Św. Tomasza; po południu u Św. Mikołaja
  • 27 grudnia 1734: Część III - rano u Św. Mikołaja
  • 1 stycznia 1735: Część IV - rano u Św. Tomasza; po południu u Św. Mikołaja
  • 2 stycznia 1735: Część V - rano u Św. Mikołaja
  • 6 stycznia 1735: Część VI – rano u  Św. Tomasza; po południu u  Św. Mikołaja.

Podział ten wynika z treści Oratorium, które przedstawia w kolejności: część pierwsza opisuje narodziny Jezusa, druga – objawienie pasterzom, trzecia – adorację pasterzy, czwarta – obrzezanie i nadanie imienia Jezusowi, piąta – podróż Mędrców ze Wschodu, szósta – adorację Mędrców. Opowiedziana historia nie rozgrywa się jednego dnia, a odnosi się do wydarzeń rozpiętych niejako pomiędzy nocą Narodzenia a pokłonem Mędrców ze Wschodu,  obchodzonym jako święto Objawienia Pańskiego 6 stycznia.

       Sam Bach nazwał swój świąteczny, bożonarodzeniowy utwór oratorium. Słowo to pojawia się w oryginale partytury, jak również w wydanym drukiem libretcie. Oratorium jest wielką formą wokalno-instrumentalną wywodzącą się z muzyki kościelnej. Za pierwsze oratorium uznaje się  Rappresentazione di anima e di corpo (Przedstawienie duszy i ciała) z 1600 r.  Emilia de`Cavalieri. Od tego czasu obok oper, kantat i nowych form instrumentalnych oratorium stało się jednym z wiodących gatunków barokowej muzyki. Do najsłynniejszych, poza  Bachowskim tryptykiem (Oratorium na Boże Narodzenie - 1734, Oratorium na Wielkanoc - 1725 i Oratorium na Wniebowstąpienie), należą:

Cztery utwory HaendlaIzrael w Egipcie 1739 Mesjasz – 1741, Samson – 1743, Juda Machabeusz – 1747

Josepha Haydna Stworzenie świata – 1798

Marca-Antione`a Charpentiera  Oratorium na Boże Narodzenie.

A z utworów XIX- wiecznych choćby Beethovena Chrystus na Górze Oliwnej (1803), Święty Paweł (1836) i Eliasz (1846) Mendelssohna czy Chrystus (1866) Liszta.  Tematyka oratorium oparta była na historii biblijnej bądź żywotach świętych. Z czasem pojawiły się też tematy świeckie. Niemniej barokowe oratorium było wokalno-instrumentalną formą opierającą się na typowo barokowych rozwiązaniach muzycznych właściwych dla fugi czy kantaty. Stąd i dzieło Bacha właściwie można traktować jako zbiór sześciu kantat, które zbudowane zostały według podobnego schematu: każda rozpoczyna się chórem (w części drugiej na początku jest sinfonia – uroczysta muzyka bożonarodzeniowa), kończy się zaś chorałem (wyjątkowo w cz. V akompaniament stanowi samo continuo, a w cz. III chór  początkowy da capo).

       Najważniejszą rolę pełni opowieść o narodzeniu Jezusa i wydarzeniach bezpośrednio potem następujących aż do pokłonu Trzech Mędrców, która spaja poszczególne części w jedną całość. Oratorium charakteryzuje bardzo mała liczba dialogów, a obok tekstu ewangelicznego ( z Ewangelii Mateusza i Ewangelii Łukasza) libretto składa się z pieśni chorałowych oraz tzw. wolnych wersów, dopisanych przez autora, to znaczy właściwie kogo?  Nierozstrzygniętą bowiem kwestią pozostaje autorstwo libretta. Przypuszczalnie  napisał je Christian Fredrich Heinrich (Picander), autor wielu wcześniejszych librett dzieł Bacha (kantat oraz Pasji według świętego Mateusza), jednak jego nazwisko nie zostało wymienione w wydaniu zbiorowym dzieł. Być może dlatego, że udział w tworzeniu libretta  samego Bacha był tak duży, że Picander nie mógł zostać uznany za jego autora.

        Różnorodność rozwiązań muzycznych,  w tym muzycznych parodii właściwych dla baroku,  dziwnych powiązań  tekstowych, łączenie wielu źródeł oraz rozciągnięcie świętej opowieści w czasie wymagałyby jeszcze wielu moich dyletanckich penetracji i poszukiwań. A wtedy pewnie świątecznego czasu na słuchanie by zabrakło. Bo jak napisał Piotr Wierzbicki: „Przecież aby tego dopiąć, trzeba by mieć w głowie, i to w niemieckim oryginale, słowa setek kantat i chorałów!” Czując więc pewne zdezorientowanie, a na pewno niedosyt mojego zrozumienia, zanurzam się w słuchanie.

 

J.S.Bach, Oratorium na Boże Narodzenie - cz. I. Jauchzet, frohlocket


Rozradujcie się, podnieście okrzyk i wychwalajcie to, co Najwyższy dziś uczynił.

odrzućcie strach i lament, zaśpiewajcie pieśń pełną wesela i radości !

Służcie Panu wspaniałe chóry !

Uwielbiajmy imię Pana !

 


J.S.Bach, Oratorium na Boże Narodzenie - cz. I -Großer Herr, o starker König

 

Wielki Pan i potężny Król, Ukochany Zbawiciel,

och, a jakiż nędzny jego nocleg, bez szacunku i ziemskiego przepychu.

ON, który podtrzymuje świat cały i stworzył wszystkie jego wspaniałości -

musi spać w twardym żłobie.





komentarze (14) | dodaj komentarz

piątek, 24 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  409 414  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

Szczęście nie jest stanem posiadania, lecz sposobem odczuwania

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Anderszewski

Arie i Głosy

Bach

Balet

Chopin

Chóralnie

Garrett

Händel

Jaroussky

Kaufmann

Koncertowo

Mahler

Mariusz Kwiecień

Małas-Godlewska

Membra Jesu

Minkowski

Muzyka polska

Scholl

Xavier de Maistre

Zimermany

Źródła

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 409414

Lubię to