Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 396 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Ścieżka

niedziela, 30 listopada 2014 2:06

       Zaczyna się niewinnie, a potem się tonie ;-) I pół nocy z głowy :-(

 

 

"Nie jestem tak twardy jak Romek Polański, który chce zabrać dzieci do Oświęcimia" - wywiad Joanny Stanisławskiej z Ryszardem Horowitzem 

"Życie niebywałe. Wspomnienia fotokompozytora"

 żydowskie dziecko w krakowskim getcie i w Oświęcimiu

Dlaczego Polański nie nakręcił "Listy Schindlera"?

"Pianista"

Władysław Szpilman

Getto warszawskie 

Wiera Gran 

Dom Świętego Kazimierza w Paryżu

"Oskarżona: Wiera Gran"

Proces Andrzeja Szpilmana z Agatą Tuszyńską

"Przetwarzanie tematu Holokaustu w celach twórczych jest rzeczą potwornie niebezpieczną." (RH)

 

 



komentarze (9) | dodaj komentarz

Na miłość nigdy nie jest za późno?

sobota, 15 listopada 2014 17:00

     Czy można być za starym na miłość? Czy po osiemdziesiątce można zacząć życie od nowa? 

       Ostatnia miłość, w reżyserii Adolfa Szapiro na podstawie opowiadania Isaaka Bashevisa Singera, mimo optymistycznej wymowy wcale nie daje tak jednoznacznej odpowiedzi. Nie znam oryginału, nie wiem więc, na ile tekst sceniczny jest wierny literackiemu pierwowzorowi. Na scenie oglądamy jak jedno spotkanie,  dwie rozmowy i kilka wspomnień z dzieciństwa budzi do miłości dwoje ludzi w podeszłym wieku, mających za sobą udane i nieudane związki, tragiczne przejścia wojenne i wielkie konta w banku. 

       Rzecz dzieje się w Miami, gdzie przypadkowo sąsiadami zostają Harry Bendiner i Etel Brokeles. Starszy pan po osiemdziesiątce, niezmiernie bogaty, ale zgorzkniały, bo na skutek rodzinnych nieporozumień i nieszczęść nawet nie ma na kogo swoich pieniędzy wydawać. Może je tylko pomnażać, w czym pomaga mu safandułowaty pantoflarz, ale i na swój sposób wyrachowany sekretarz Mark Terciwer. Etel Brokeles, kobieta pod sześćdziesiątkę, czego nie ukrywa wcale,  po śmierci męża nie może odnaleźć się w rzeczywistości, wciąż żyje pamięcią o mężu. Dochodzi do pierwszego spotkania obojga, gdy nowa sąsiadka postanawia odwiedzić Harry`ego, żeby się z nim zapoznać. Rozmowa na różne tematy ostatecznie doprowadza ich do wspomnień z dzieciństwa, w których znajdują  współne korzenie. Oboje pochodzą z Polski, Harry mieszkał w Biłgoraju, Etel w Szczebrzeszynie. Wspomnienia te jeszcze bardziej zbliżają ich do siebie,  rodzi się więź nie tylko na zasadzie wzajemnej damsko-męskiej fascynacji. Zwierzają się sobie z radosnych i smutnych przeżyć, wspominają  podobne  zabawy z dzieciństwa,  Harry ujawnia tragiczną historię swojej rodziny, która zginęła w czasie Holokaustu,  Etel  opowiada o podróżach z mężem i swojej depresji po jego śmierci.

       Ciąg dalszy znajomości przy obiedzie następnego dnia  pogłębia wzajemną fascynację.  Harrym już od bardzo dawna z taką czułością nie opiekowała się żadna kobieta, odkąd, jak mówi, jego trzecia żona "umarła dwa razy". Raz, kiedy od niego odeszła, a drugi raz, gdy umarła fizycznie. Etel czuje się szczęśliwa, że znowu ma dla kogo gotować i wspólnie z kimś jeść obiad, nie odczuwając tak dotkliwie samotności. Pada to decytujące pytanie i decydująca obietnica: postanawiają się pobrać i razem wieść szczęśliwe życie w okresie swojej jesieni. 

       W dowcipnych dialogach roztacza się przed widzem iskrzący humorem świat przeżyć bohaterów, wzajemnych relacji budowanych nie na zaślepionym odurzeniu, jak to bywa w okresie młodzieńczym, ale na głębokiej znajomości ludzkiej natury. Harry zdaje sobie sprawę, że Etel jest gadułą, ale mu to nie przeszkadza; Etel z kolei doskonale wie, kiedy Harry zmyśla, a kiedy trochę omija fakty, bo zdążyła wcześniej zdobyć informacje na temat swojego sąsiada. Oboje z wdziękiem przyznają się do swoich słabostek. W chwili największego napięcia, kiedy Etel decyduje się wyjść za Harry`ego, ten jeszcze zadaje jej ostatnie ważne pytanie: Czy mógłby zjeść jeszcze trochę tych pierogów, które ona przygotowała na obiad. Widownia wybucha śmiechem razem z Etel. 

       Całości obrazu dopełnia wspomniany sekretarz Mark,  makler giełdowy i  sekretarz Harry`ego, przedstawiony z typowymi przypisywanymi Żydom wadami, jak wyrachowanie, skąpstwo, dorabianie się majątku na wszystkim, na czym się tylko da.  Kiedy zmarła żona Harry`ego, Mark na sugestię żony zajął się wybudowaniem na jej grobie macewy. Nadchodzi chwila, że Harry dojrzewa do  decyzji odwiedzenia tego grobu, pogodzenia sie z przeszłością, wybaczenia żonie, że kiedyś go opuściła, bo sam się do tego przyczynił, zdradzając ją.  A wtedy Mark podsuwa Harry`emu "przypadkiem" noszone przy sobie wszystkie rachunki za wybudowanie macewy i utrzymanie grobu. Harry jest gotowy zwrócić wszystkie koszty. Ale kiedy patrzy na rzekome rachunki, otwiera oczy ze zdumienia, dlaczego są takie olbrzymie, bo za to można by wybudować pałac a nie tylko jedną macewę. Mark bez żenady przyznaje, że do pierwotnych kosztów jego żona doliczyła procent za wszsytkie minione lata no i kwota urosła. Harry oczywiście płaci wszystko. 

      Ktoś powie, że znowu mamy epatowanie prymitywnym stereotypem, ale trzeba pamiętać, że napisał to żydowski pisarz, wystawił żydowski teatr w 2005 roku w Izraelu, a w polskiej premierze w sierpniu 2014 roku w Teatrze Żydowskim na Placu Grzybowskim w Warszawie w roli głównej wystąpił Samuel Atzmon Wircer, izraelski aktor pochodzący z... Biłgoraja :-) Pochodzenie Wircera daje olbrzymi atut grania w Polsce tej sztuki po polsku. Aktor, który wyjechał do Izraela w 1948 roku, gra w języku znanym z dzieciństwa. Nie musi udawać, po żydowsku zaciągać, łamać akcentu. W warstwie językowej może być po prostu sobą. Jako Harry Bendiner także jest przekonujący. Jego  przeobrażenie się  z safandułowatego staruszka w odmłodzonego miłością amanta zostało nagrodzone brawami. 

       Etel Brokeles z subtelnością i dużą dozą sympatyczngo humoru zagrała Alicja Jachiewicz. Jako sekretarz Mark wystąpił Stefan Szmidt, w scenie ostatniej, pożegnania z Harrym nadając swojemu bohaterowi prawdziwe ciepłe rysy i przyjacielską wrażliwość, wcześniej jakby mniej widoczną. 

        Całkowicie komiczną postacią jest jeszcze sąsiadka z góry, Chawa, do której skrzynki pocztowej trafiają listy do Harry`ego. W tej roli Ewa Kozłowska, absolutną vis comica w  grubych okularach krótkowidza i z rozmazanym makijażem w stroju o krzykliwych kolorach za każdym razem wzbudza niekłamany podziw i szczere rozbawienie. 

        Sztuka jest tragikomedią i wcale nie kończy się banalnym "żyli długo i szczęśliwie".  Następnego dnia rano po sławetnych oświadczynach podczas konsumpcji pierogów Harry otrzymuje pożegnalny list od Etel, która popeniła samobójstwo wyskakując przez okno.  Co będzie dalej z Harrym?  Wybiera się w podróż, chce zobaczyć Paryż, bo Etel obiecywała, że go tam zabierze.  Zamierza odwiedzić kraj i miasta swojego dzieciństwa.  Czuje się odpowiedzialny za nową córkę - jest nią córka zmarłej Etel, bo jego własna córka niestety nie żyje. Zamierza odnowić kontakty z jedynym krewnym, którym jest wnuk mieszkający w Kanadzie. Czy mu się to wszystko uda?



komentarze (13) | dodaj komentarz

Krasnobrodzkie zauroczenia

poniedziałek, 03 listopada 2014 21:47

       Zanim wrócę jeszcze do wspomnień wileńskich, bo przecież była zgadka, jeszcze urobek z ostatniego wyjazdu listopadowego.

       Im dłużej prowadzę ten blog, tym staję się coraz bardziej wygodna i leniwa.  Zwyczajnie nie chce mi się zagłębiać w historię, śledzić zmiany, przemiany, zaginione i odnalezione dzieła, nazwiska, nazwy. Bo ja wiem? Może to tylko w przypadku takich sfer jak architektura, bo to można sobie znaleźć. Wydaje mi się, że każdy może sobie poszukać. Nie chcę mieć wrażenia, że tylko przepisuję coś, co wyczytałam z opracowań, przewodników i monografii (o ile na takie natrafię). Na razie nie wiem, jak pogodzić czytanie cudzych odkryć z odkrywaniem na własną rękę. Tkwię w tym dylemacie już czas jakiś. 

       W Krasnobrodzie bywam od lat co najmniej raz w roku, a czasem częściej. To miasto jest dla mnie jakby domowe, więc pisać o nim trudno, bo pewne rzeczy są oczywiste, a na inne nie zwraca się uwagi tak wrosły w oswojony pejzaż. Nie, nie znam go wcale tak dobrze, jak zapewne rdzenny mieszkaniec. Bywały lata, że lubiłam tu przjeżdżać, bywały inne, gdy przyjeżdżałam rzadko. Zawsze centralnym punktem pobytu był Podklasztor - obecnie część miasta, a niegdyś osada powstała wokół kościoła Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny i przylegającego doń dominikańskiego klasztoru. Dominikanów już nie ma, kościół jest po prostu świątynią parafialną a zarazem głównym sanktuarium Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej. W poklasztornych pomieszczeniach znajdują się muzea. Nadal jednak od kościoła prowadzi alejka, tylko teraz wyasfaltowana, do cudownego źródełka i kaplicy św. Rocha - miejsca cudownego objawienia i zarazem uzdrowienia w 1640 roku Jakuba Ruszczyka.

       Powstanie miasta datuje się na 1576 rok, kiedy osada położona w dobrach Andrzeja Firleja dzięki jego staraniom otrzymała prawa magdeburskie. W następnych wiekach Kransobród należał kolejno do: Leszczyńskich, Lipskich, Zamoyskch, Tarnowskich, Mycewskich i Fudakowskich - ostatnim właścicielem był Kazimeirz Fudakowski, senator II Rzeczypospolitej.

      Obecny murowany jednonawowy kościół wzniesiony w miejscu dawnego drewnianego w latach 1690-1699 ufundowany został przez Marysieńkę Sobieską, primo voto Zamoyską, która została cudownie uzdrowiona w 1680 roku, gdy umierającej w połogu podano do picia wodę z cudownego źródełka. Kościół zaprojektowany przez Jana Michała Linka (tego, który był architektem zamojskiej twierdzy) nosi cechy stylu barokowego. W ołtarzu głównym wykonanym niemal sto lat później (1774 -1776) według projektu Jana Mauchera znajduje się słynący łaskami obraz Matki Bożej Krasnobrodzkiej, o którym pisałam przy innej okazji (TUTAJ). 

       Mnie jednak w samym wnętrzu kościoła fascynuje kilka innych rzeczy. Na przykład aniołowie stojący na najwyższych kolumnach bocznych ołtarzy. Mają najpiękniejsze skrzydła. Każdy anioł jest inny, w różnych pozach wywierają wrażenie niezwykłej lekkości. Nie są to typowo barokowe skrzydełka pucułowatego putta, tylko silne, potężne skrzydła potrafiące unieść w górę. 

Tutaj jeden przysiadł na chwilę:

anielskie skrzydła z Krasnobrodu.JPG

 

Ten zaś ewidentnie zaraz odleci:

 

anielskie skrzydła.JPG

 

Znajduje się tutaj, z prawej strony bocznego Ołtarza Św. Anny:

Ołtarz św. Anny Krasnobród.JPG

 

A zupełnie inny aniołek, można powiedzieć, że oświetlający drogę czy rozświetlający mroki, trzyma w rękach świecznik (z energooszczędnymi żarówkami, aniołowie też idą z duchem czasu):

anioł ze świecznikiem.JPG

 

      Inna rzecz ciekawa, to klasztorne krużganki.  Znajdują się w nich oryginalne zakonne konfesjonały umieszczone na stałe w ściennych wnękach pod stacjami Drogi Krzyżowej. Przyznam, że nigdzie indziej takich nie widziałam.

konfesjonał w Krasnobrodzie.JPG

 

konfesjonał pod stacją Drogi Krzyżowej.JPG

 

       Ostatni pobyt w Krasnobrodzie miał jednak właściwy cel na cmentarzu, którego początki sięgają lat 40. XIX wieku. Chciałam poszukać starych pomników i nagrobków. Nie dotarłam do najstarszych, brakowało czasu, ale odkryłam kilka z końca XIX wieku i początku wieku XX oraz jeden w kształcie kapliczki. 

krzyż dziecięcy 1890 r Krasnobród.JPG

Kamienny krzyż na grobie dwuletniego dziecka - 1890 rok

Nagrobek dziecka 1899 rok.JPG

Inny kamienny krzyż na grobie dziecka 11-miesięcznego - 1899 rok

nagrobek w ksztłcie kapliczki Krasnobród 1912.JPG

A tu nagrobek w kształcie kapliczki - 1912 rok

w ształcie drzewa z uciętymi konarami Krasnobród 1935 rok.JPG

A ten pomnik ma kształt drzewa z uciętymi konarami, zamalowana data wskazuje na 1935 rok. 

I takie to są moje krasnobrodzkie zauroczenia.



komentarze (13) | dodaj komentarz

piątek, 24 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  409 431  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O moim bloogu

Szczęście nie jest stanem posiadania, lecz sposobem odczuwania

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Anderszewski

Arie i Głosy

Bach

Balet

Chopin

Chóralnie

Garrett

Händel

Jaroussky

Kaufmann

Koncertowo

Mahler

Mariusz Kwiecień

Małas-Godlewska

Membra Jesu

Minkowski

Muzyka polska

Scholl

Xavier de Maistre

Zimermany

Źródła

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 409431

Lubię to