Bloog Wirtualna Polska
Są 1 270 004 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Lubelska Noc Kultury 2017

wtorek, 06 czerwca 2017 9:11
Skocz do komentarzy

      3/4 czerwca wędrowałam szlakiem Lubelskiej Nocy Kultury po raz kolejny sycąc oczy kolorami, światłem, muzyką i tańcem. Pamiętam, że po raz pierwszy będąc na Nocy Kultury, nie spałam całą noc, taki człowiek był zachłanny. Teraz już jestem bardziej wybredna (?) czy po prostu zmęczona (?), że moja obecność była krótsza. Niemniej jeszcze za widna, od 19:00 wędrowałam uliczkami Starego Miasta co rusz przystając i podziwiając świat jak z bajki. Nad ul. Grodzką zatrzymały się w locie balony niosące w koszach kukiełki, lalki, których główki spoglądały z góry na przechodniów na pewno z poczuciem wyższości. Balonów jest kilkanaście, pod każdym co rusz zatrzymuje się grupka robiących zdjęcia. Nie zdążyłam dojść do końca ulicy, gdy niemożebny korek pieszych zatrzymał falującą masę turystów. Wszystkich zatrzymuje Floral - kwietna instalacja Bramy Rybnej. Brama udekorowana została tysiącem/ami żywych kwiatów stanowiąc niezapomnianą feerię barw nad głowami przechodzących dalej, w głąb ulicy. Dominują gerbery we wszelakich możliwych kolorach. idąc dalej Rybną, dochodzę do Zielonej Herbatki - na podwyższonym skwerku wokół drzewa w porcelanowych okruchach (spodeczkach, czajniczkach, filiżankach, kubeczkach, maślniczakch...) posadzone zostały różne kwiaty ozdobne, tworząc jedyną w swoim rodzaju pachnącą zastawę. Przysiadłam na chwilę nad filiżanką niezapominajek, planując dalszą część eskapady.

      Impreza dopiero się rozkręcała, a ludzi przybywało. Jeszcze udało mi się przecisnąć do sceny na deptaku, gdzie zespoły tańca ludowego lubelskich uczelni prezentowały swoje umiejętności. Zespół Tańca Ludowego Akademii Rolniczej przypomniał mi piosenkę z dzieciństwa "Tańcuj macha, dam ci piróg..." Ech, pośpiewałam sobie z nimi i powspominałam. O grajkach i tancerzach ulicznych rozsianych po całej przestrzeni zabrakłoby miejsca pisać. Zewsząd roznosiła się muzyka, śpiew i migały kolorowe stroje. Obok lubelskiej nuty ludowej, egzotyczne rytmy afrykańskie, brazylijskie, kubańskie dochodzące z Placu po Farze. Tutaj największa atrakcją był zespół Groove Onkels - w nurcie modnego dzisiaj recyklingu grają muzykę z "odzysku" ;-) Mówiąc prosto za instrumenty służą im śmietniki, butelki, doniczki, puszki itp. 

Tu próbka ich możliwości i przy okazji choreograficznego popisu :-)

 

Ale mnie ciągnęło gdzie indziej - u Dominikanów miał wystąpić Archidiecezjalny Chór Chłopięco-Męski w klasycznym repertuarze chóralnym. Najliczniejszą częścią chóru jest Pueri Cantores Lublinenses, powołany dwa lata temu, a prowadzi go i malowniczo dyryguje - widziałam! - ks. Attila Honti. Proszę się nie dziwić nazwisku - to polski ksiądz ;-) ((No dobra, nie do końca całkiem polski, choc polski; urodził się na Węgrzech w Debreczynie, ale całą edukację szkolną, muzyczną od ukończenia klasy fortepianu I stopnia, poprzez klasę organów II stopnia, po aktualne studia muzykologiczne odbywał w Polsce, tak samo jak edukację seminaryjną i święcenia kapłańskie, na drugie imię ma Adam - z wichajsterkami nad "a"))

 Wygląda sam bardzo chłopięco, ale widziałam jak panuje nad 70-osobowym chórem, w  którym większość to dzieci, chłopcy ze szkoły podstawowej. Gdy wychodzili na schody prezbiterium Bazyliki - starsi, a potem coraz młodsi i mniejsi, podejrzewałam, że najmłodsi jeszcze chyba nie umieją czytać, ale z powagą rozkładali nuty przed sobą przed wykonaniem utworu :-) Zdarzyło się jednemu czy drugiemu zagapić, rozglądać na boki. Ks. Attila reagował natychmiast i zdecydowanie gestem każąc rozkojarzonemu chórzyście patrzeć na jego ruchy dyrygenckie i skupić uwagę. A program przedstawili ambitny: piękne zakończenie Stabat Mater Pergolesiego, Lacrimosa Mozarta, Alleuja Haydna czy pieśni a cappella Gorczyckiego (chyba, nie jestem do końca pewna). 

Ale to śpiewali właśnie:

No, niestety, widać, że ludzie tego nie znają i zaczęli klaskać za wcześnie. Na Nocy Kultury taka wpadka się nie zdarzyła. 

 

       Na zakończenie zwędrowałam jeszcze na targi designu i wszelkich oryginalnych pierdółek. Koncepcje sukienek, szali, torebek z kartonu i papieru pakowego, poszewki na poduszki szyte na zamówienie, ręcznie wykonywana  biżuteria. spersonalizowana porcelana, zdobnictwo rzeczy zwykłych i codziennych i loteria fantowa :-) Wszystko ulokowane w nowoczesnym budynku Centrum Spotkania Kultur, w którym jeszcze nie byłam, więc nadarzyła się okazja obejrzeć, pochodzić, zgubić w labiryncie schodów i korytarzy. Można wejść aż na oszklone przejścia, tarasy na dachu. Niestety, wszystkie pietra widać niemal na wylot przez szklane sufity i lek wysokości zatrzymał mnie na niższych kondygnacjach. A z zakupów wyniosłam tylko kilka rodzajów i mieszanek herbat. 

      Na tym skończyło się moje uczestnictwo w tegorocznej Lubelskiej Nocy Kultury. Przed oczami mam jeszcze ogromną kolorową instalację Trybunału, którego ściana od dachu po chodnik udekorowana została tysiącem balonów różnej wielkości. Balonowa ściana służyła za tło pamiątkowych zdjęć wędrujących amatorów wrażeń. 

 



Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 09 czerwca 2017 14:21

    Były relacje w TV? Nie wiedziałam... Tylko zdjęć kilka w Internecie obejrzałam. Nie ma mnie

    autor notaria

    blog: http://zapiskizkultury.blogspot.com

  • dodano: 09 czerwca 2017 11:03

    Jak zobaczyłam relację w TV, to od razu wiedziałam, że gdzieś tam błądzisz w tłumie...;o)

    autor gordyjka

  • dodano: 07 czerwca 2017 7:01

    Stokrotko, Tereso, bardzo pięknie było, to prawda i jeszcze wiele innych atrakcji, ale na wszystkie nigdy siły nie starcza :-),

    autor notaria

    blog: http://zapiskizkultury.blogspot.com

  • dodano: 07 czerwca 2017 6:47

    Przepięknie wędrowałaś Notario.

    autor Teresa

    blog: www.mojebleblebleble.blogspot.com

  • dodano: 07 czerwca 2017 6:18

    No pięknie Notario.
    A ja ostatnio spacerowałam po Lublinie gdy przyjechałam na wieczór autorski jednej ze wspaniałych poetek. Dawno to już było więc myślę sobie, że powinnam tam znowu pojechać aby odświeżyć wspomnienia...
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    autor Stokrotka

    blog: stokrotkastories.blog.pl

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

niedziela, 22 października 2017

Licznik odwiedzin:  408 254  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

Szczęście nie jest stanem posiadania, lecz sposobem odczuwania

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Anderszewski

Arie i Głosy

Bach

Balet

Chopin

Chóralnie

Garrett

Händel

Jaroussky

Kaufmann

Koncertowo

Mahler

Mariusz Kwiecień

Małas-Godlewska

Membra Jesu

Minkowski

Muzyka polska

Scholl

Xavier de Maistre

Zimermany

Źródła

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 408254

Lubię to