Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 141 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

One są naprawdę dobre

czwartek, 12 stycznia 2017 23:22
Skocz do komentarzy

      Dostałam dwa tomiki wierszy od znajomej poetki. Nie miałam czasu zajrzeć wcześniej, dopiero teraz, jak zwykle do wanny wzięłam ;-)  Po znajomości nie powinnam pisać, ale... one naprawdę są dobre. Te wiersze, Róże z Pierii - taki tytuł. Są jak róże w wielu kolorach. Najpierw zaczęłam od innego tomiku: Wiersze jak ziarna. To zbiór utworów w stylu poezji ludowej, nawiązujących do ludowości, do folkloru, ku pamięci ludowych twórców i bliskich, chłopskich rodziców Autorki. Pisane prostym językiem, z tematami klasycznej wsi polskiej. Może nie nad wyraz wysublimowane, ale wzruszające. Bo znam te tematy, te motywy, zapachy, dźwięki i chropawość życia. Dlatego wzruszyłam się. Nawet więcej, poczułam wszystkie pory roku. Przywołam jeden wiersz, o jesieni. Bardzo mi się podoba:

* * *

nostalgiczna

jak skargi żurawi gnanych

dzikim instynktem do podróży

po kres

 

nieważna

jak poniewierające się 

po ścieżce

kartoflane pędy

 

niespełniona

jak rozkwitające

w październiku

słoneczniki

 

bezsensowna

jak wsiąkające w ziemię

łzy za utraconym

latem

 

rozczarowująca 

jak wszystko co przychodzi

bez niespodzianki i odchodzi

mimochodem

 

tegoroczna jesień

 

      Tak, ten wiersz mnie zastanowił, zatrzymał. Nie przeszedł mimochodem. Poszłam za ciosem i otworzyłam drugi tomik. Nie chcę snuć analiz formalnych ani rozbierać na drobne ukrytych treści. Wiersz ma przemawiać całością. I tak właśnie w przypadku utworów Haliny Graboś odbieram. Owszem, zatrzyma mnie jakaś świetna fraza, jakaś metafora, mogłabym wymieniać sposoby budowania nastroju, opisywania przestrzeni wewnętrznej, wskazywać tropy i nawiązania, aluzje literackie w zdumiewających Różach z Pierii. Ale po porostu szkoda. Szkoda na to miejsca na blogu i czasu. Tak rzadko się zdarza, że czytając wiersz, czujemy jak wbija się ostrzem w samo nasze istnienie: w ciało, umysł, emocje i duszę. Nie znaczy to wcale, że wiersze te są w jakiś niewyobrażalny sposób genialne. Nie. One są po prostu poezją. Tylko i aż.          

       Tyle już konstruowano definicji poezji, a żadna nie jest satysfakcjonująca. Sprawdzianem dla niej zawsze jest moment czytelniczej recepcji. Wiele zależy od samego czytelnika, ale nie przesadzajmy. skok z mostu wahań zawsze będzie poezją, nawet bez czytelnika, a przedświt, być może, kto wie, kongenialnym zapisem relacji między naturą, pędzlem  a szaleństwem van Gogha. Ja w każdym razie poczułam, że tak właśnie mogły się rodzić jego obrazy. 

      Jestem na trzydziestej stronie, jeszcze zostało ponad 50. Nie wiem, czy napiszę więcej o tych wierszach po zakończeniu całości. Może nie. Dzisiaj chciałam napisać o tych, które już we mnie zostaną. Nie o wszystkich, bo się nie da. I trudno je cytować w całości, to nie aforyzmy, choć wiele z nich uderza pointą. Jak wiersz bez tytułu poświęcony Pamięci Wandy Karpińskiej: 

 

"śmierć jest lepsza

(od takiego życia)"

lecz nikt nie wie na pewno

czy nie są

tym samym

istnieniem

 

      Trudno powiedzieć, dlaczego są słowa, które przenoszą nas w inny wymiar. Ale jeśli poezja ma moc przekraczania granicy życia i śmierci, jak wierzył Horacy, to może już teraz, czytając, czasami dotykamy nieśmiertelności? 

 

echo

 

nie jesteś już moja chwilo

choć byłaś mi bliższa niż skóra i kości

i każdy kochany człowiek

prostota naszych uczuć była bardziej jasna

niż spojrzenie w oczy

zależność bardziej złożona niż struktura kryształu

byłaś mną a ja tobą

i nie pragnęłyśmy niczego więcej

nie chciałaś odejść

lecz czas wyrwał mi ciebie

nie było szans bym pokonała go

w bezpośredniej walce

podchodziłam go podstępnie i nie fair play

biegłam za tobą wołałam

nawet jakiś błędny ognik

pokazywał mi drogę

byłam blisko widziałam cię

lecz ty już mnie nie pamiętałaś

zakotwiczałaś się w kimś innym

szukam cię ciągle takiej samej

a znajduję tylko to samo echo

 

Nie dziwią nas wcale

 

W snach, zmarli mają sukienki w grochy,

korale na szyjach, kapelusze i płaszcze

jak w zwyczajnym życiu.

Kolczyki, bransolety i złote pierścionki,

które ze zdjęciami wnuków włożyły do trumien

zabobonne ciotki.

Nie dziwią nas wcale,

zajęci ścinaniem kwiatów, w zwyczajnie kwiatowym,

niemagicznym, ogrodzie, ścieranie  kurzu

w zwyczajnie nieastralnym pokoju.

Jadąc autobusem machają rękoma, nie na pożegnanie, 

tylko z wymownym gestem pozdrowienia.

Przystają, obejmując nas przyjacielsko, patrzą w oczy

radośnie żywi, życiem tryskający.

Rozmawiają zwyczajnie o niezwykłych sprawach,

że dzisiaj słońce zamieniło się miejscem z księżycem,

lub, że za trzy minuty odwiedzą nas goście

z Galaktyki Andromedy.

I zupełnie nas to nie dziwi.

Jemy razem czereśnie, przeskakujemy kałuże.

Przez moment coś nam chodzi po głowie,

chcemy o coś zapytać, ale zaraz odrzucamy tę myśl:

chyba nie o to...? to niedorzeczne,

przecież się wcale nie boimy,

że mogliśmy się u nich zasiedzieć,

tak zwyczajnie, po prostu

jakby na zawsze.

 

Halina Graboś: Róże z Pierii. Wydawnictwo TAWA. Chełm 2014.

Halina Graboś: Wiersze jak ziarna. Chełm 2016.



Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

czwartek, 25 maja 2017

Licznik odwiedzin:  378 034  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O moim bloogu

Szczęście nie jest stanem posiadania, lecz sposobem odczuwania

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Anderszewski

Arie i Głosy

Bach

Balet

Chopin

Chóralnie

Garrett

Händel

Jaroussky

Kaufmann

Koncertowo

Mahler

Mariusz Kwiecień

Małas-Godlewska

Membra Jesu

Minkowski

Muzyka polska

Scholl

Xavier de Maistre

Zimermany

Źródła

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 378034

Lubię to